niedziela, 14 października 2012
Rozdział 6
-Mamo jak Ci to powiedzieć ..poznaliśmy się spontanicznie ..
-W parku -Uśmiechnął się Zayn .
-Tak dokładnie to przy jeziorku...-Dziewczyna spojrzała rozmarzonym wzrokiem na Mulata.
-Ja siedziałem na zawalonym pniaku...
-A ja wkurzona ,kopałam wszystko po drodze -dziewczyna zachichotała .
- Potem zauważyła mnie i się speszyła-chłopak zaśmiał się na wspomnienie tego wydarzenia.
-Aham. -Kobiecie zabrakło słów..spojrzała na zegarek i w pośpiechu ucałowała córkę i pożegnała się z obojgiem .Opuściła szpital.
-Widzisz ..nawet nie wiem z jakiego powodu tak szybko wyszła...
-Nie martw się tym teraz.-Wziął dziewczynę na ręce i ułożył delikatnie w łóżku .-Odpocznij.Będę przy tobie czuwał
-Dziękuje,ale nie bd mi tu siedział wskakuj pod kołderkę .
Migusiem !! -odrzekła po czym podniosła kołdrę,Mulat wgramolił się na szpitalne łóżko poczym dziewczyna przytuliła się i zasnęli. Spali razem aż do samego rana.
-Dzień dobry ....
Chłopak się przebudził i ujrzawszy Lekarza stanął na równe nogi jakby popełnił zbrodnie..
-Dzień dobry -odpowiedziała dziewczyna przebudziwszy się.
-Jak się pani czyje.?
-Dobrze.
-Wnioskuje że pani stan wrócił do normy ..zanim jednak pannę wypuścimy chcę przeprowadzić jeszcze badania.
-W porządku . -Dziewczyna uśmiechnęła się nie znacznie.
-A więc zapraszam. -Gdy Lekarz wypowiedział te słowa do dziewczyny podeszła pielęgniarka z zamiarem pomocy jej przy wstawaniu,co jednak to było niepotrzebne..Po badaniach Dziewczyna opuściła szpital z Zaynem.
-Boże a czy z tobą nie było chłopaków...?
-Byli..ale nie zostali wpuszczeni poszedłem do nich i powiedziałem że mogą jechać do kompleksu. Byli zawiedzeni.
-Zamówię taksówkę i wrócę do domu.
-A czy nie powinnaś pojechać zemną i powiedzieć im że wszystko w porządku? -Dziewczyna oczekiwała jedynie na takie słowa..nie chciała wracać do domu ..
-Dziękuje-wyszeptała wsiadając do taksówki.
*Lauren*
-To śmieszne żebym musiał tu jeszcze czekać.
-Chciałeś wiedzieć czy jestem twoją siostrą tak.? Więc się zamknij i czekaj. -Dziewczyna nawet na drugi dzień była zła,roztrzęsiona i sfrustrowana całą tą sprawą.A mimo to wyglądała niczym zły aniołek,w czerwonej sukience w czarne kropki,bez rękawów z czarnym kołnieżykiem, czarnymi Legginsami i glanami.Swoje włosy spięła w luźny kucyk na czubku głowy.
Po jakiś 30 min nareszcie dostali wyniki.
-I co mówiłam.? -Blondyn rzucił kartkę i wyszedł z pomieszczenia. Dziewczyna podniosła kartkę i ujrzała pozytywny wynik badań.
-Całe moje wcześniejsze życie było kłamstwem...-ledwo dosłyszalnie wymówiła te słowa ,po chwili jednak wybiegła z kliniki i ruszyła w kierunku okrzyków.Była przekonana że sprawcą takiej wrzawy jest Niall.
Podbiegła do zgromadzenia.
-Co jest kurwa!? Gwiazdy nie widzieliście !? Spierdalać mi stąd -W kilka minut rozproszyła całe zbiorowisko.
-Niall...
-Dziękuje.
-Ale za co?-zapytała zbita z tropu.-Mogę się dosiąść?
Chłopak zrobił miejsce dziewczynie na znak poparcia.
-Gdyby nie ty nie wiedziałbym co by się mogło stać.Przepraszam.
-Niall...Nie masz za co przepraszać.Jak myślisz jaka była moja reakcja jak moja "matka"-dziewczyna zrobiła cudzysłów w powietrzu - powiedziała mi oschłym tonem że nie jestem jej córką? Inne by się załamały a ja zaczęłam ją wyzywać.-dziewczyna zachichotała-Wiem jak się czujesz.Oszukany, zdradzony.
-Taak...To takie dziwne.Wychowywać się w przeświadczeniu że ma się tylko brata, a w wieku 18/19 lat dowiadujesz się że masz jeszcze siostrę ,a do tego bliźniaczkę.
-No ale wiesz.Zawsze siostrę można pytać o zdanie gdy nie wiesz co kupic dziewczynie na urodziny czy coś...
Chłopak roześmiał się radośnie,a po chwili przytulał się z blondynką.
-Wiesz.Przez całe życie czegoś mi brakowało.A teraz jak się do ciebie przytulam ,czuje że tego mi brakowało.Tego zrozumienia bijącego od drugiej osoby.Niby mam chłopaków z zespołu ale siostra to co innego.
-Ah, ta bliźniacza telepatia... Chciałam powiedzieć to samo tylko że zamiast zespołu była by Sam.
-A teraz chodź!
-Gzie mnie ciągniesz debilu !- dziewczyna zleciała z ławki pod wpływem siły ,z jaką chłopak pociągnął ją za rękę.
-No jak to gdzie!? Musimy to uczcić ! Idziemy do Nandos na porządny obiadek! No i musimy się przecież lepiej poznać!
Dziewczyna zaśmiała się i ruszyła za bratem.
***Francesca***
Brunetka przyglądała się zamętowi jaki powstał na pokładzie samolotu.Jej rodzice załatwili jej lot w pierwszej klasie .Dziewczyna miała udać się jako pierwsza do nowego domu.Jeszcze kilka godzin temu bawiła się z przyjaciółmi w najlepsze.Uśmiech sam wpełzł na jej twarz.Potem smutne,pełne łez pożegnanie.
-Przepraszam.Można się dosiąść? Wszystkie miejsca już zajęte...- Rozmyślania dziewczyny przerwał wysoki brunet o niebieskich oczach,
-Nie tłumacz się tylko siadaj .-Francesca uśmiechnęła się.
-Nazywam się Louis Tomlinson A ty?
-Francesca Burnoni,ale znajomi mówią do mnie France albo Fanny.
-Co cię sprowadza do Anglii?
-Nowy dom.Nowe życie.We Francji zostawiam 4 moich najlepszych przyjaciół,moją ukochaną Wieżę Eiffela .
-To dlaczego się przeprowadzasz?
-Ojczulek dostał nową posadę.Mama też.A ciebie ?
-Co mnie?
-Co cię sprowadza do Anglii?
-Wracam od rodziny do przyjaciół i zespołu...
-Grasz?
-Śpiewam.
-Jaki gatunek ?
-Pop.Naprawdę mnie nie poznajesz?
-A miałabym?
-Zespół One Direction...Kilka nagród...Dwie płyty...Kilka książek...Nic?
-Nic a nic..
-Uff .Jak to dobrze porozmawiać ze zwykłą dziewczyną.
Francesca przegadała z chłopakiem całą podróż samolotem.Dowiedziała się ,że za kilka dni chłopcy mają poznać ich nowego menagera i jego córkę.Przy odprawie pożegnali się bo w kierunku Brunetki szedł jakiś gość w garniturze.
-Panna Burnoni?
-Tak to ja.
-Witamy w Wielkiej Brytanii.Limuzyna już czeka.
- Eeee.Nie wiem co się dzieje ale dobra.
-Pański Ojciec jest teraz menagerem jednego z najsławniejszych boys bendów UK.Musimy jeszcze znaleźć jednego z członków tego zespołu i mogę panią odwieść do domu.A tak po za tym nazywam się Deryl i jestem pańskim ochroniarzem.
-Deryl nie mów do mnie per pani bo jestem od ciebie młodsza.Nazywam się Francesca .
-Masz kluczę od domu?
-Niestety ojciec nie dał mi ich.Widocznie zapomniał.-Dziewczyna wzruszyła ramionami.
Deryl był od niej wyższy o niecałe półtora metra.Dziewczyna wyglądała przy nim jak jakiś karzełek. Mogła się poczuć jak jakaś międzynarodowa sława. Deryl opisał jej chłopaka którego szukają.Wysoki,brązowe włosy,niebieskie oczy,zazwyczaj nosi kolorowe rurki i bluzki w paski.Po chwili Chłopak zauważywszy Ochroniarza podszedł i przywitał się z olbrzymem.
-No no ! Widzę ,że znowu się spotykamy .-chłopak rozpromienił się na widok znajomej.
-Nie długo kazali nam czekać na spotkanie.
-Zaraz zaraz.To wy się znacie?-Deryl zrobił zdziwioną minę,przy czym wyglądał dość komicznie.
-Tak,znamy się.Siedziałam z nim w samolocie.
-A więc to ty jesteś córką naszego nowego menagera!Lepiej być nie mogło .-chłopak wyszczerzył się.
-Z takim biegiem zdarzeń Francesca będzie musiała zamieszkać przez jakiś czas z wami.Jej ojciec zapomniał dać jej kluczy!
-Spoko! Chłopaki się ucieszą bo dziewczyna nie będzie wariować i krzyczeć.
-Dobra młodzieży wsiadać! Bo nie dojedziemy do waszego domu przed zmrokiem !!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz