czwartek, 27 września 2012

Rozdział 5

-Fan? Pozwolisz na chwilę?
-Ok .Co się stało mój rycerzyku.-Brunetka uśmiechnęła się zabójczo.
-Dobra.Albo teraz ,albo nigdy- chłopak odetchnął głęboko.-Dobra.Znamy się nie od dziś,więc wiemy osobie prawie wszystko.Zawsze imponowałaś mi swoją spontanicznością.Nie byłaś tak jak inne dziewczyny.Ty różniłaś sie od nich pod wieloma względami.Nie chodzi mi oto że byłaś jak odludek.Wręcz przeciwnie!Gdy cię widziałem na moje usta wkraczał uśmiech.Nawet nie wiesz jaką dumę czułem gdy mnie w czymś wyróżniłaś, pochwaliłaś.Pamiętasz jak kiedyś w 3 klasie wszyscy się zemnie nabijali bo miałem dołeczki w policzkach?Ty podeszłaś wtedy i przytuliłaś mnie mówiąc przy tym ,żebym się nie martwił bo dołeczki są słodkie.Wtedy gdy twoje ramiona objęły mnie w pasie mnie od środka przepełniały tak zwane motylki.Myślę że teraz wiesz co chcę powiedzieć.Frans...Chce żebyś wiedziała ...Francesco Elizabeth Burnoni.Kocham się w tobie od dzieciństwa.Czy zechciałabyś...
-Terry,skarbie.NA początku były tam jakieś motylki bo ktoś cie doceniał.Ale z wiekiem to się ulotniło.-chłopak smętnie opuścił głowę.Dziewczyna jednym ruchem delikatnie podniosła jego twarz tak,aby spojrzeć mu w oczy-Ej ,nie smutaj.Prędzej czy później i tak nam by nie wyszło.Za bardzo ciebie kocham jak brata.Jesteś dla mnie ważny ale nie w tym sensie.Zrozum.
-Frans.Czy mógłbym?...Ten jeden...jedyny raz?
-Proszę...
Chłopak delikatnie przyłożył swoje wargi do jej ust.Przez chwilę rozkoszował się chwilą ,iż jest tak blisko dziewczyny.Nie czekając dłużej wpił się w usta brunetki .Chłopak chciał nasycić się tą chwilą.Delikatnie poznawał jej usta.Spodziewał się oszałamiającego uczucia szczęścia,bezgranicznej radości.Lecz nic takiego się nie pojawiło.Zauważył ,że pocałunek ,który miał być jednym z najlepszych doświadczeń w jego zyciu stał się zwykłym pocałunkiem.Zdał obie sprawę że był w zauroczeniu.Nigdy nie czół do swojej przyjaciółki czegoś ,co niektórzy zakochani nazywają miłością.Czół jakby w tej chwili kogoś zdradzał.Dziewczyna odepchnęła go jednym lekkim,ale stanowczym ruchem.
-Terry, jesteś świetnym facetem,a do tego bardzo przystojnym.Byłeś do tego stopnia mną zauroczony, że nawet nie za uwarzyłeś jak jedna dziewczyna cały czas cie obserwuje.
-Ale że kto?
-Serio ? Nie zauważyłeś jak Camilie się z tobą droczy? Przecież to było tak widać...
-Ty mówisz serio ?
-Sorry miałam nikomu nie mówić,ale no wiesz..
-Spoko nie powiem jej że wiem to od ciebie .W ogóle nie powiem jej żę wiem !
-Leć do mojej Blondyneczki !-Dziewczyna zaśmiała się perliście gdy chłopak dosiadał się do blondynki.
***Lauren***
Blondynka zdenerwowana wbiegła do domu.Jej "matka" siedziała w salonie przy włączonym telewizorze.Akurat ,na złość losowi, leciała jakaś latynoska telenowela gdzie dziewczyna dowiaduje się że nie jest tym za kogo się uważała a jej bratem jest sławny aktor.Dziewczyna zawyła ze złości.
-Lauren,dziecko co się stało?-Starsza kobieta zauważyła czarne ślady po tuszu .
-Co się stało? Ty się pytasz co się stało?! Jednego dnia CAŁE moje dotychczasowe życie legło w gruzach,a ty się pytasz co się stało?Otóż powiem ci,proszę bardzo.Z samego rana dowiadujesz się ,że jesteś siostrą znanego gwiazdora,twoja ,jak myślałaś kiedyś,mama mówi ci że nie jesteś jej córką w tak oziębły sposób ,mało tego,twój brat wyskakuje na ciebie z krzykiem że nie jesteś jego siostrą i że próbujesz od niego wyłudzić kasę,a co gorsza jesteś napaloną fanką która chce go zgwałcić na każdym kroku,ucieka z wrzaskiem do pobliskiego lasku,szukasz go przez godzinę a ten na ciebie znowu zaskakuje .Tak więc oto cała historia.A teraz odczepisz się ode mnie czy nie ?!-Lauren prawie wysyczała cały swój monolog przez ściśnięte zęby,po czym odwróciła się i ruszyła w stronę swojego pokoju zostawiając zdezorientowaną ,przyszywaną matkę w kuchni.
Była tak nieziemsko wkurzona ,że zapomniała o swojej najlepszej przyjaciółce.Mozolnym krokiem weszła do swojego pokoiku i zamknąwszy drzwi na klucz usiadła na łóżku i zaczęła płakać.Dlaczego?Głównym powodem była bezsilność ,gniew oraz  smutek.Te emocje ,których brakowało wciągu dnia,dały się wy znaki w tym momencie.Dziewczyna otarła brudne oczy o rękaw bluzki i zasiadła przed komputerem.
"Nowa dziewczyna Horana?Ma już poparcie u mamy !" "Dlaczego Niall Horan ukrywał swoją dziewczynę?" "Kim jest tajemnicza blondynka,która pojawiła się w domu państwa Horan?"  "Niall Horan ucieka ze łzami w oczach z własnego domu.Co się stało?" "Tajemnicza Blond Piękność w domu Gwiazdy Pop" "Blondynka która zjawiła się w domu członka zespołu One Direction z rozmazanym makijażem.Czyżby  płakała?" 
Dziewczyna zawyła z gniewu poraz drugi dzisiejszego dnia.Jak oni śmią !Nie jestem jego dziewczyną!
"Nasze źródła donoszą ,że owa Blondynka jest jedną z fanek zespołu .JAk widać na zdjęciach Mama Irlandzkiej gwiazdy ma bardzo dobre stosunki z Dziewczyną.
" Podczas gdy ta dziewczyna była u nich w domu słychać było bardzo głośnie krzyki m.in." To nie może być prawda" : Przecież nie była w ciąży!" wiec coś musiało być na rzeczy" -donosi nam sąsiadka 
Po kilku minutowej wrzawie w domu państwa Horan ,najmłodszy domownik wybiegł z domu w kierunku blisko rosnącego lasku.Jak donoszą świadkowie chłopak miał w oczach łzy.Chwilę po nim z domu wybiegła Owa blondynka.Nie wiemy co robili w tym lesie[...]"
Przecież to nie prawda ! Jak to możliwe! Nie wierzę że brukowce są w stanie tak kłamać...
[...]"Po niecałych 2 godzinach dziewczyna wybiegła z płaczem z owego lasku.
Jak sądzicie? Czy myślicie tak jak my,że dziewczyna spodziewa się dziecka, a gwiazda pop'u nie przyjęła go jako swoje  ? Czy to tylko zwykłe  hipotezy a dziewczyna jest jakąś starą znajomą? Zdanie pozostawiamy wam "
 Dziewczyna siedziała załamana na łóżku.Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.Męczącą ciszę przerwał głos telefonu.
-Sam? Czy widziałaś ...?
-Kochanie,bez znaczenia co napiszą w gazetach ja zawszę się będę z tobą kumplować! Bez względu na wszystko!
-Sam...ja cie przepraszam że cię zostawiłam tam samą...
-Oj daj spookuj ,Maura...To jest, twoja prawdziwa mama jest bardzo miłą kobieta! Nawet nie wiesz jak cieszyła się że w końcu wróciłaś!
Ruda roześmiała się perliście.Naglę ,pośród śmiechów rozległo się pukanie.
-Dobra ,kochana ja kończę bo ktoś się tu do mnie dobija.Papa !
Blond-włosa otworzyła drzwi.
-Lauren.Ja cię przepraszam.Czytałaś już...?
***Annabell***
Dziewczyna spędziła noc w szpitalu.Wszyscy z niecierpliwością czekali na odpowiedź co było przyczyną że dziewczyna była cała we krwi.Z pomieszczenia obok wyszedł mężczyzna w białym fartuchu.
-Czy jesteście jej rodziną? 
-Nie.-Zayn ze zmieszaniem dodał-Ale ja jestem ej chłopakiem.
-Proszę powiadomić rodziców dziewczyny -lekarz z zdenerwowaniem wypowiedział te słowa gdyż oczekiwał że oni już będą.-A więc zapraszam pana.
Lekko pchnąwszy stojącego nie ruchomo Zayna wprowadził go do pokoju gdzie leżała dziewczyna.
-Najwyraźniej -zaczął tłumaczyć przechodząc obok pustych łóżek stojących równolegle.-Dziewczyna musiała zemdleć i niefortunnym trafem uderzyła głową o kant brodzika przez co rozścieła sobie głowę. To nic powarzonego jedynie tak wyglądało.-kiedy to wypowiedział to uśmiechnął się ,pokazał łóżko z leżącą na nim brunetką i się oddalił.
Dziewczyna ujrzawszy Zayna promieniała szczeście.
-Zayn jak tu wszedłeś.?
-A co ? Mam już pójść?-żócił zgryźliwie
-Nie !! Zostań ! Ale nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie.
-Po prostu powiedziałem im  że jestem twoim chłopakiem.-mówiąc to usiadł koło An.-Jak się czujesz?-przeczesał jej rękom włosy i próbował nie uronić łez. 
-W porządku. Ale wiesz było  lepiej.-uśmiechnęła się i wtuliła w Zayn'a.
Siedzieli tak przez jakiś czas puki do pokoju z hukiem nie wpadli jej rodzice. 
-BOŻE DZIECKO KOCHANE, CO SIĘ STAŁO.?!
-Kim jest ten chłopak? -Ojciec był bardziej przejęty tym że jakiś chłopak jest w pomieszczeniu niż tym że jego córka znajduje się w szpitalu...-PRZECIEŻ JESTEŚ Z MARTINEM?!
-Po pierwsze mamusiu zemdlałam i rozcięłam sobie głowę-to mówiąc lekko dotknęła szwów na głowie- i witaj tatku czuje się o niebo lepiej .!-Te słowa dziewczyna wysyczała ze złości .
-O jejku...ale jak to się stało.?-Matka uderzywszy Ojca podeszła do dziewczyny.
-Poszłam do łazienki  i nagle jakoś tak ciemno mi się zrobiło przed oczami a dalej to nie wiem obudziłam się tu.
-Ale dobrze że chociaż tylko tyle z tego wynikło.-kobieta uśmiechnęła się i pocałowała córkę w czoło.
-Więc kim on jest.?
-Sam potrafię się przedstawić.! -Zayn był już podminowany zachowaniem  Ojca Anabell.-Nazywam się Zayn Malik i jako jej przyjaciel zachowam się teraz poprawnie i opuszczę to pomieszczenie i nie wyrażę swej myśli na pana temat. -Odwrócił się pocałował dziewczynę w policzek i wyszedł z pokoju ..prawie..
-Czekaj.! -Dziewczyna wstała z łóżka chodź wiedziała że nie powinna..-Ty nie wyjdziesz stąd.! On ma wyjść. 
-Że ja? -ojciec był zdziwiony .
-Tak . Nie będziesz obrażał ani mnie ani mego przyjaciela gdy tylko on mi pomógł .! Nic o mnie nie wiesz, a masz czelność mnie pouczać.! Nie chcę cię tu widzieć!! -łzy ciekły po jej twarzy grubymi strumieniami.-nigdy się mną nie przejmowałeś więc nie piernicz mi tu teraz i nie pokazuj jaki kozak z ciebie .! DOWIDZENIA !! -Wskazała mu drzwi a on posłusznie wyszedł.
-Córeczko wiesz że tak nie można ..on jest twoim ojcem...
-A ty moją mamą. Wiem to, ale nie tatą , nigdy nim nie był. Przepraszam.-Powiedziawszy przytuliła się do mamy która rozumiała swą córkę bo sama nie mogła nazwać go mężem. Nigdy nim nie był zawsze zostawiał ich w ciężkich sytuacjach i wyjeżdżał nikomu nic nie mówiąc same musiały sobie radzić .Matka postanowiła przejąć inicjatywę.
-A wy..? Jak się poznaliście? 



























1 komentarz: