czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział 8

-Niall ?
-Co jest mała ?
-Bo wiesz... Ja rzadko obdarzam kogoś bardzo mocnym zaufaniem ... i czy ..?
-Tak Lauren , Sam może jechać i mieszkać z nami .Miała to być niespodzianka ale skoro zaczęłaś sie pytać...
-Serio ?! Jesteś taki kochany !!- Dziewczyna przytuliła się do brata.-Jak zdołałeś namówić mamę Sam ?
-To nie moja zasługa.
-A czyja ?
-Moj... Naszej mamy .Ma dar przekonywania .
-Jezu.Muszę ochłonąć.-Dziewczyna złapała się swoimi zimnymi rękoma za rozgrzane policzki.Po chwili wydała z siebie radosny,przeciągły piski i pobiegła w bliżej nie znanym kierunku.
-Kobiety...-Blondyn poprawił fryzurę i spojrzał w ślad za siostrą.W dali zauważył dwie skaczące i piszczące osóbki.Mozolnym krokiem ruszył w stronę piszczących dziewczyn.
-Mam nadzieje że nie znajduje się już w strefie pisku.
- Nie wierze !!
-Samanto Walles  Uwierz !
-Emm.Dziewczyny spakowane ?
-Ja mam walizki w domu -odezwała się ruda.
-Więc tylko ty nie jesteś spakowana...
- I co ? Jestem szybka !
Cała trójka ruszyła w stronę byłego domu Lauren w wyśmienitych humorach.Niall  co chwile zerkał radośnie na Sam.A Sam co chwile zerkała na Nialla .Blondynka uśmiechała się pod nosem.Sam mimo tego że skrywała się w twardej skorupie niezależności,agresji i ignorancji we wnętrzu była delikatną osobą.W szkole była znana jako "ta zła przyjaciółka tej miłej".Lauren znała swoją przyjaciółkę na wylot.Mimo tego, że Sam była wiecznie głodna ,znała kilka sztuk walki,była typową "Karm mnie ,kochaj i nie opuszczaj ",czasami zachowywała się jak chłopak ,ale za to Lauren kochała ją najbardziej. Była dla niej jak siostra której nigdy nie miała.Blondynka dopiero teraz zauważyłą jak bliska była jej przyjaciółka.Dziewczyna odwróciła się na pięcie i przytuliła się do Sam.
-O jej .A to za co ?
-Za to że jesteś ,siostrzyczko .
*** Francesca***
-Louiii !!! Choodź ! Mam Marchewkii !!-Brunetka krzyczała wniebogłosy biegając po domu chłopców.Za rogiem mignęła jej głowa Lou.
-SKĄD WIESZ O MARCHEWKACH ?!
-Wiem bo wiem .Chcesz dostać jedną ?- chłopak ruszył w jej kierunku ,zaś brunetka cofała się do swojego pokoju.Gdy chłopak przekroczył próg nowego pokoju dziewczyny poczuł na sobie jakąś obślizgłą maź.
-Co do cholery...?-zdezorientowany chłopak rzucał spojrzenie to na Anabell która stała na drabinie koło wejścia z wielkim wiadrem ,to na Fanny siedzącą marchewkę na fotelu obrotowym.
-Zemsta jest słodka kotku .-chłopak zaczął wrzeszczeć.Nie wiedział skąd dziewczyny wytrzasnęły w tak szybkim czasie obślizgłą maź pachnącą zgniłą rybą.Wściekłe krzyki zwabiły chłopców do pokoju.
-Co się dzie....? LOU ?! -Po chwili w całym domu było słychać niepohamowane śmiechy.Zły brunet co chwilę  rzucał wrogie spojrzenie na Francuzkę .Ta wyciągnęła aparat i zrobiła mu zdjecie by po chwili wrzucić na swojego twittera.Po chwili wygoniła wszystkich z pokoju i zaczęła bawić sie w projektanta wnętrz. Zamówiła burgundową ,złotą oraz srebrną farbę do ścian. Nie zamierzała przeprowadzać się do domu ojca.Nie wytrzymałaby w takiej pustce.
**Ann**
Po wyjściu z pokoju Francescy dziewczynę zaczął gonić wściekły brunet.Ganiali się po całym domu  do momentu gdy dziewczyna potknęła się a chłopak cały w mazi wylądował na niej. Perlisty śmiech wydobył się z ust dziewczyny a młody mężczyzna ledwo co  łapał oddech ze śmiechu.
-Przepraszam Cię Lou.
-To było nawet śmieszne.-Powiedział chłopak podnosząc dziewczynę z ziemi.
-No wiem- dziewczyna na wspomnienie wydarzenia roześmiała się. -Francesca to ma łeb.
-I jest taka śliczna...
-Że co?
-Co ? NIE ! Nic...-Brunet zarumienił się.
-Hehe ..spokojnie ..
-Zachowasz...
-Możesz na mnie liczyć. -Z uśmiechem obydwoje wrócili do przyjaciół. Ann niepozostała tam długo i poszła  się wykąpać. Po wyjściu z pod prysznica  owinięta ręcznikiem wyszła z łazienki i ujrzała leżącego na łóżku Harolda.
-Hej Harry.- brunetka nie zwróciwszy uwagi na chłopaka przeszła koło niego wycierając włosy ręcznikiem jedną ręką a druga podtrzymując ręcznik owinięty wokół swego ciała.
-Hej.- Dziewczyna momentalnie wyprostowała się ,by po chwili odwrócić się w strone z której dobiegał głos.
-HARRY? CO TY TU ROBISZ?
-Siedzę , a raczej leże.Długo siedziałaś pod prysznicem. -Chłopak odpowiadał ze stoickim spokojem nie zwracając uwagi na poddenerwowanie brunetki.
-No spoko ale daj mi sie ubrać i z tego co widzę chcesz pogadać ..-Uśmiechnęła się i wywaliła chłopaka za drzwi. Po założeniu brunatnej  koszuli   z malutkimi kolcami na kołnierzyku , czarnego sweterka oraz czarnych spodni z dziurami  i zaprosiła chłopaka do pokoju .Przeprosiła na minutkę i gdy uczesała się i umalowała, siadła koło niego na łóżku.
-A więc co sie stało?
-Przejdziemy się .?
-Chętnie...-dziewczyna z wahaniem wypowiedziała te słowa iż nie wiedziała czego może się spodziewać po chłopaku ,z którym nie miała jeszcze szansy dobrze się zapoznać.
-Harry .Przez całą drogę nie wypowiedziałeś ani słówka a wiem że coś chcesz mi powiedzieć.- Jednak chłopak nic nie odpowiedział złapał ja za rękę i szedł dalej przed siebie .
I nagle zaczął padać deszcz...Harreh oddał marynarkę dziewczynie i wziąwszy na ręce obrócił i pocałował.
-To chciałem Ci powiedzieć.-Dziewcznyna przygryzła delikatnie wargę i odepchnęła chłopaka.
-Harry to słodkie .ale... Ale ja nie czuje do ciebie tego samego.Przykro mi ... -Brunetka spuściła głowę ,tępo patrząc w swoje buty.
-Annabell ! Ale ja cie kocham rozumiesz ?! Chciałbym...
-Harry.-Ann stanowczo upomniała chłopaka.-Dlaczego ? Dlaczego starasz się zepsuć to co zbudowaliśmy wraz z Zaynem ?Nie widzisz że to jego kocham ? Że to z nim chcę skończyć resztę życia ? A ty po prostu wpierdalasz się w moje życie i chcesz to zniszczyć.Owszem na początku znajomości spodobałeś mi się,i to bardzo.Ale po tym co Zayn zrobił dla mnie ,nie wyobrażam sobie życia bez niego.Przepraszam ale uważam że nic z tego nie będzie.
Chłopak odwrócił się na pięcie i odbiegł w przeciwną stronę niż ta, którą tu przyszli. Dziewczyna rozbiegła sie  i wbiła sie w znaną sobie postać o nieziemskich perfumach .


Nowa bohaterka ;D Samantha Walles