czwartek, 20 września 2012

Rozdział 4.

Szli  aż dotarli do wielkiego pustego ogrodu na którym stał domek przyjaciółki Fanny. 
-Co my tu robimy.? -Brunetka była zdziwiona ponieważ oczekiwała czegoś zdecydowanie innego .Blondynka pchnęła ja lekko do przodu by weszła do ogrodu. Francesca z lękiem wchodziła głębiej w ogród i co chwila odwracała się by ujrzeć czy jej przyjaciele są z nią .Byli ciągle ,lecz gdy dziewczyna stanęła koło domku rozległ się cichutki odgłos grającej muzyki .Odwróciwszy się nie ujrzała już 2 przyjaciół Ich miejsce zajmowała spora grupka osób ,z którymi panna Burnoni znała,niezależnie od tego jak długo. Którzy równocześnie krzyknęli "NIESPODZIANKA" .Fanny z zachwytu i wszystkich tłumionych i narastających emocji ujrzała na swym policzku spływającą łzę .
-Nie musieliście ! Naprawdę.
- Fanny Kochanie moje ty.Myślisz że pozwolilibyśmy byś odeszła bez pożegnania?- Trishia miała łzy w swoich czarnych oczach.
-Za kogo ty nas masz? Za bezduszne potwory?-Ines także nie kryła wzruszenia.
-Dziewczyny.. Ja ...Naprawdę nie trzeba było... Naprawdę...Dziękuje ! -Dziewczyna wpadła w ramiona rudowłosej (Ines przyp.od.autorek)-Jesteście niesamowite !!
-Kochanie nie płacz już bo zaraz i ja się rozkleję-Camille zaśmiała się płaczliwym tonem.
-EJ ! A ja to co ? Też zrobiłem tu całkiem dużo !
-Oj Terry Terry...-brunetka wtuliła się w chłopaka.-Oj Terry ,ty nasz mały rodzynku !
-Ja mały?! I czy wyglądam jak jakaś pomarszczona,stara baba?!
Dziewczyny zaśmiały się radośnie.
-Ej ale ja ...Ja jestem tak ubrana... W ogóle tu nie pasuje !
-Oto się nie martw nasza gwiazdeczko.-Ines znikła na chwilę w czeluściach jej wielkiego domu.Po chwili pojawiła się z trzema pudełkami. -Proszę ! Nasza gwiazdeczka musi dzisiaj lśnić !
Francuzka przez moment zastanawiała się gdzie położyć pudełka .Po chwili odłożyła je na pobliską sofę i z jednego z nich wyciągnęła prostą białą sukienkę przed kolana na krótki rękaw. W kolejnym pudle były śliczne czarno-białe szpilki ,a w następnym torebka ,kolczyki i łańcuszek.
*U Lauren*
-Czy to ty Lauren.?
-Cześć mamo. -dziewczyna uśmiechnęła się lecz nagle do drzwi podbiegł Niall .
-Mamo kto to.?
-Niall to Lauren twoja bliźniacza siostra .-kobieta uśmiechnęła się i uroniła kilka łez lecz zachowanie syna wyrwało ją z tutejszej sytuacji.
-Mamo czy ty jej naprawdę wierzysz? Pewnie to jakaś napalona fanka!Ja nie mogę mieć siostry!! Przecież nie byłaś w ciąży! -chłopak był rozkojarzony i najwyraźniej zbulwersowany .
-Niall uspokój się.!
-NIE .!!!TO NIE MOJA SIOSTRA!! JAK MOŻESZ JEJ WIERZYĆ!!!! -chłopak wybiegł z domu popychając przy tym stojące jak słupy dziewczyny .
-Niall czekaj... -Lauren pobiegła za chłopakiem w głąb ogromnego lasku .
Niewiele myśląc  Zdała się na swoją intuicję.Ruszyła pędem przed siebie.Wiedziała gdzie iść.Czuła to całym swoim ciałem.Czuła to ,tak po prostu.Przed jej oczami ukazał się wspaniały krajobraz.Małe ,intensywnie niebieskie jeziorko otoczone świerkami i sosnami o różnych wielkościach.Na zwalonym pniu porośniętym mchem siedział blond włosy chłopak.
-Niall...?
-Wiesz co? Dziwie się swojej matce że uwierzyła takiej sztucznej dziewczynie.Nie wierze że jesteś moją siostrą.Nie wierze w to rozumiesz?! -Ostatnie zdanie chłopak prawie wykrzyczał.-Mnie tak łatwo nie omamisz.Nie jestem łatwym typkiem
Dziewczyna zauważyła w jego oczach niebezpieczne ogniki.
-Niall.Ale ja nie chce cie omamiać.Myślisz ,że mi zależy tylko na twojej kasie i sławie? Jak chcesz to możemy zrobić badania krwi.Proszę bardzo.Mam to szczerze mówiąc  głęboko w dupie.JA chce po prostu znowu mieć brata tak jak w tedy gdy miałam 5 lat.Nie pamiętasz?Przypomnij sobie domek na drzewie który stoi obok twojego domu.Z kim się tam bawiłeś? Nie pamiętasz małej dziewczynki o odcieniu włosów prawie identycznym jak twoje*? A oczy? Czy ty nie widzisz że Ja ,Ty i Nasza Matka mamy takie s...
-Ona nie jest twoją matką! Ona urodziła tylko mnie i Grega !-Łzy trysnęły z oczu blondynki.
-Niall Do jasnej cholery ! Jutro idziemy do kliniki i robimy badania!
*U Anabell*
W końcu w każdy zakątek pokoju dotarły promienie lamp stojących praktycznie wszędzie.
-Anabell nic ci nie jest.?-chłopcy weszli głębiej ,a dziewczyna otworzyła oczy i ujrzała klęczącego przy niej Zayn'a . Otarła łzy i odpowiedziawszy iż nie ,ujrzała Harrego który trzymał się za chłopakami .
-Co się stało.?-Zayn zaczął wypytywać jeszcze w szoku dziewczynę która na myśl jej koszmaru z powrotem się rozpłakała .
-Chłopcy zostawicie nas.? -Zayn próbował  załagodzić sytuację .Siedział przy brunetce która była wtulona w niego całą noc. Zastanawiał się jedynie jak mógłby jej pomóc co zrobić ale nie miał rozwiązana takiego by pozbyć się jej rodziców ..bo dobrze wiedział że An nie chce ich w to wplątywać...Nad ranem zasnął.
-Anabell...?-Zayn przetarłszy oczy ujrzał iż leży sam.-ANABELL?
Chłopak obudził cały kompleks i wspólnymi siłami szukali dziewczyny...Nagle z innego pokoju wydobył się przeszywający ciszę krzyk Harrego który wywołał u nich dreszcze i gęsią skórkę. Wbiegłszy do pokoju stali zamurowani.. Jedynie Gosposia która była na rannej zmianie przedrążywszy się przez zamurowanych chłopaków zadzwoniła po karetkę. 
* W naszym opowiadaniu Niall ma blond włosy od dziecka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz