Charlotte weszła cicho do groty.Starała się ,aby nikt jej nie śledził.
-PAYN!!!
-Co się stało Charlotte ?
-Jeszcze raz ... Jeszcze raz ten szczyl....
-Charlotte uspokój się!! Odetchnij kilka razy ...
-Jak jeszcze raz zobaczę tego twojego Kumpla...
-Zayna ?
-Nie Do Cholery! Stylesa !!On mnie doprowadza do białej gorączki !!
-Ej co się stało?
-Co się stało? Dopiero teraz sie o to pytasz ?
-No tak...
-A wiec powiem ci co się stało! Ten ...yhhh... popapraniec ...Najpierw naraził moją opinię w mojej ulubionej gospodzie, Potem na mnie wleciał i znowu zaczął mieć jakieś problemy.Jeszcze raz tak zrobi to go rozszarpię na oczach całej społeczności w Anglii !!
-Jej... Masz naprawdę powody do zmartwień...
-Tak? Tylko tyle ? A tak w ogóle ,gdzie się podział Tomlinson ?
-Wyjechał .
-Tylko tyle?Bez żadnego wyjaśnienia?
-Tak.Naprawdę nie wiem co mu szczeliło do tego pustego łba.
Dziewczyna nawet nie za uwarzyła że znaleźli się w izbie biesiad.W kącie siedział Horan ,który jak zawszę obrzerał się masą pieczonych dzików.
-Horan ! do cholery ! Ile ty możesz tego jeść !
-Dużo .
-To strasznie dużo wyjaśnia.
-Moja wina ,że emocje tłumie jedzonkiem ?
-Tak.Chociaż wiesz ,dziwi mnie to że wampir je ludzkie jedzenie.
-Na mieście nie jestem wampirem.
-Achh.. Dobra nie ważne.Dobrze,Ja was żegnam.Wyruszam w stronę mojej izby odpocząć od tego feralnego dnia.W wampirzym tempie pokonała odległość dzielącą jej pokój i salę biesiadną.Nie zauważając przygaszonego bruneta w najciemniejszym rogu sali.Zdezorientowany Payn nie wiedząc co ze sobą zrobić udał się na polowanie.
-Hej stary ! Mam wszystko o co prosiłeś.Świeczki ,róże,czekoladki i różne przekąski oraz tą śliczną sukienkę którą Lotta oglądała niedawno.-Louis niemal krzyczał z podekscytowania.
-Nawet nie pytam jak zdobyłeś sukienkę .Życie mi uratowałeś.Ale wiesz... Nie widzę sensu...Wydaje mi się że ona w ogóle mnie nie lubi...
-Oj Harreh najwyżej cie znienawidzi.
- Niezłe pocieszenie nie ma co.-Skwitował chłopak w kręconych włosach.
-Jeżeli się nie mylę Charlotte akurat bierze kąpiel.Louisie czy spełnisz jeszcze jedną moją zachciankę ?
***U Charlotte***
Charlotte wyszła w koronkowej bieliźnie ze swojej łaźni i nie zauważając wielkiej paczki na komódce rzuciła się na łóżko.Rozmyślając o dzisiejszym dniu usłyszała cichutkie pukanie w okno.Bez żadnych ceregieli wyszła na malutki balkonik pokryty bluszczem.
-Harry? Co ty wyprawiasz? -Chcąc nie chcąc uśmiechnęła się na widok chłopaka w kręconych włosach.Mimo tego ,że przez ostatni czas denerwował ją aż nad to ,zakochała się.Tak Wampir zakochał się w wampirze.
-Przyszedłem się zapytać czy pójdziesz ze mną na kolacje.
-Oj no nie wiem nie wiem.Nie mam sukienki...
-Obejrzyj się.-Chłopak uśmiechnął się tajemniczo.Dziewczyna obejrzała się za siebie i na małej komódce zobaczyła dość duże zielone pudełeczko.Powoli podeszła do niego i lekko rozwiązując kokardę zdjęła wieczko.w pudełku leżała śliczna sukienka o kolorze świeżo skoszonej trawy oraz o kilka tonów jaśniejsze buty i medalion z intensywnie zielonym szmaragdem.
-Wow.- wymsknęło się z jej bladoróżowych ust.Szybko naciągnęła na siebie suknię ,założyła buty oraz medalion Rozbiegła się i wyskoczyła przez balkon wpadając prosto w ramiona eleganckiego bruneta.
-Lecisz na mnie .-To nie było pytanie lecz stwierdzenie.
-Śnisz Styles.
-Ja tylko stwierdzam fakty.
-Na jakiej podstawie ?
-Na tej -chłopak wskazał na medalion dziewczyny - ma jasnozieloną aurę gdy osoba, która ci go podarowała podoba ci się.Mam identyczny kamień w broszce.
Wzrok rudowłosej zmienił położenie z oczu bruneta na jego broszkę.Także lśniła.Dziewczyna nieśmiało zbliżyła swoje usta do ust chłopaka.Po chwili byli złączeni w długim i namiętnym pocałunku
THE END !! :D
Z kim kolejny kilkupart ?
Z Niallerem ;D
OdpowiedzUsuń